Usuwanie wgnieceń bez lakierowania
Usuwanie wgnieceń bez lakierowania
Przed usunięciem wgniecenia
Przed usunięciem wgniecenia
Efekt po usunięciu wgniecenia
Efekt po usunięciu wgniecenia
Zestawy PDR do usuwania wgnieceń bez lakierowania
Zestawy PDR do usuwania wgnieceń bez lakierowania

Artykuły

Wgniecenia po gradobiciu – jak usunąć? Czy zapłaci ubezpieczyciel?

19.10.2017
Gradobicie

Grad potrafi wyrządzić wiele szkód. Doprowadza do białej gorączki nie tylko rolników i sadowników – również właściciele samochodów wybitnie za nim nie przepadają. Zwłaszcza jeżeli zaatakuje akurat wtedy, gdy ich auto stoi na świeżym powietrzu, zamiast być bezpiecznie schowane w garażu. Samochód wygląda potem jak obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma się jednak co załamywać, trzeba po prostu od razu przedsięwziąć odpowiednie środki, by usunąć szkody.

 

Szpachlowanie

Szpachlowanie jest najbardziej podstawową metodą usuwania wgnieceń i, nie ma co udawać, dość toporną. Nie ma tu miejsca na subtelności – ot, wypełnia się wgniecenie blacharską szpachlą, a potem to konkretne miejsce się na nowo lakieruje. To lakierowanie niestety nie zawsze jest w stanie zamaskować naprawy. Nie ma się co łudzić, że auto będzie wyglądać jak nowe. Lakier renowacyjny nie do końca dobrze imituje fabryczny, w związku z czym kolor oryginalnego lakieru nie zawsze daje się odtworzyć, a już zwłaszcza jest to trudne do osiągnięcia w przypadku lakierów perłowych i metalicznych.

Skutek jest taki, że każdy patrząc na nasz samochód, będzie widział, że to wóz po naprawie. A przecież, co całkiem zrozumiałe, każdy z nas chce mieć brykę, która wygląda, jakby dopiero co opuściła salon. Nie chodzi tu tylko o czysty snobizm – takie wyraźnie powypadkowe auto traci też na wartości, a to w znaczący sposób ograniczy nasze pole manewru, jeśli na przykład zechcemy je kiedyś sprzedać.

Szpachlowanie poza tym jest metodą raczej kosztowną – oczywiście te cztery czy osiem stówek to nie jest wydatek, po którym będziemy spłukani, ale można by dyskutować, czy cena jest współmierna do osiąganych tą metodą efektów. Stracimy zresztą nie tylko pieniądze, ale i czas, bo szpachlowane swoje trwa i przynajmniej na kilka dni wyłączy nasz samochód z użytku. Trzeba będzie przesiąść się na rower albo, o zgrozo, zacząć korzystać z komunikacji miejskiej. Albo też – tu trzecia opcja – spróbować usunąć wgniecenia inną metodą.

 

Prostowanie od spodu

PDR – ten skrót może nie wszystkim jest znajomy, ale w każdym razie oznacza Paintless Dental Removal. Nie musimy tego oczywiście wiedzieć, chyba, że zależy nam, by brylować swoją płynną angielszczyzną w towarzystwie. Grunt, żebyśmy wiedzieli, czym jest PDR. A jest to metoda, umożliwiająca usuwanie wgnieceń bez lakierowania, o szpachlowaniu już nie wspominając.

Jak usunąć wgniecenia w tak bezinwazyjny sposób? Jedną z możliwości jest prostowanie od spodu. Nie ma w tym żadnych czarów, chodzi tylko o to, żeby w miejscach, w których grad pozostawił wgniecenia, wypchnąć blachę od wewnętrznej strony. Używa się w tym celu specjalnych wypychaczy blacharskich, o rozmaitych kształtach i końcówkach, które sprawiają, że naprawy blacharskie bez lakierowania przestają być trudne.

Najczęściej stosuje się ten sposób, by usunąć wgniecenia na drzwiach, klapie bagażnika, masce i błotnikach. Niestety, jak wszyscy dobrze wiemy, gradobicie pozostawia po sobie ślady również, a może i przede wszystkim, na dachu. A tu dostęp od wewnętrznej strony jest znacznie utrudniony. Żeby przeprowadzić prostowanie od spodu w tej części auta, trzeba zdemontować podsufitkę. Ale taki nakład dodatkowej pracy nie jest potrzebny, bo usuwanie wgniecenia bez lakierowania można przeprowadzić też inną metodą.

 

Metoda na wyciąganie

Wyciąganie wgnieceń bez lakierowania, zwane też „metodą na klej”, to sposób, w którym nie potrzebujemy dostępu od wewnątrz. Jak się to zatem przeprowadza? Do wgniecenia mocuje się za pomocą szybko stygnącego kleju plastikowe, grzybkowate zaczepy. Później łebek każdego z nich chwyta się wybijakiem i wyciąga. W ten sposób wgniecenie zostaje wygładzone.

Jeśli takie wyciąganie blachy bez lakierowania ma jakieś mankamenty, to można za takie uznać niewielkie wzniesienia, jakie powstają niekiedy w miejscu wgnieceń. Nie jest to jednak nic, czego nie dałoby się naprawić – wystarczy użyć teflonowego młoteczka, żeby blachę wygładzić.

 

Podgrzewanie i chłodzenie

Innym sposobem jest zadziałanie na wgniecione miejsca przy użyciu odpowiedniej temperatury. Najpierw podgrzewa się je palnikiem, a następnie schładza, wykorzystując w tym celu suchy lód, czyli zestalony dwutlenek węgla. Niestety ta metoda nie zalicza się już do naprawy wgnieceń bez lakierowania, bowiem silne podgrzewanie karoserii, jak by nie patrzeć, jest już działaniem dosyć inwazyjnym, lakier więc może przy tym ulec uszkodzeniu i, co za tym idzie, odbiegać wyglądem od swego pierwotnego stanu.

 

Czy za naprawę zapłaci ubezpieczyciel?

To ważna kwestia – czy możemy liczyć na odszkodowanie, czy też może za usunięcie wgnieceń będziemy musieli wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni? Jak można się domyślić, zależy to ściśle od rodzaju naszego ubezpieczenia. Wiele z nich nie obejmuje tego typu szkód. Odszkodowanie za skutki gradobicia możemy uzyskać jedynie, jeśli wykupiliśmy autocasco lub minicasco.

Szkody należy zgłosić od razu. Naprawdę nie ma na co czekać. A już w żadnym wypadku nie wolno nam w międzyczasie naprawiać owych szkód na własną rękę. Poczekajmy cierpliwie na decyzję ubezpieczyciela.

Jeśli chodzi o wysokość przysługującego nam odszkodowania autocasco, tutaj sprawa przedstawia się różnie w przypadku szkody całkowitej i częściowej. Jeśli mamy do czynienia ze szkodą całkowitą, należy nam się pieniężna równowartość pojazdu w dniu ustalania odszkodowania, która jednak nie może być większa od określonej w umowie sumy całego ubezpieczenia AC.

Jeśli auto ulegnie zniszczeniu tylko częściowo – a przy typowym gradobiciu to bardziej prawdopodobna opcja – z tytułu odszkodowania będzie nam przysługiwać kwota odpowiadająca kosztom niezbędnych napraw. Oczywiście również i ona nie może przekraczać sumy pełnego ubezpieczenia.

Oczywiście, żeby ustalić szczegóły dotyczące wysokości odszkodowania, wycenić koszty naprawy musi rzeczoznawca. Kłopot w tym, że nie należą do rzadkości przypadki, gdy zaniża on tę kwotę. Z tej przyczyny zaleca się, aby poprosić o kolejną wycenę, a przy tym na bieżąco konsultować proponowane kwoty z warsztatem samochodowym – dobrze mieć za sobą tego typu fachowe zaplecze podczas negocjacji.

A jak długo będziemy musieli czekać na odszkodowanie? To już są kwestie regulowane przepisami Kodeksu cywilnego. Rzeczoznawca ma dwa tygodnie na ustalenie kwoty, a od chwili zatwierdzenia danej sumy ubezpieczyciel ma maksymalnie cztery tygodnie na wypłacenie nam odszkodowania.